O SPORTIS SFC

Sportis Social Football Club to klub piłkarski założony 2018 roku. Siedziba klubu znajduje się w Bydgoszczy, a zespół rozgrywa swoje  w Łochowie. Jest to innowacyjny projekt piłkarski oparty na dążeniu do promocji sportu.

01. NAJNOWSZE INFORMACJE

02. KONTAKT

WSG/Sportis KKP II Bydgoszcz zdobył Okręgowy Puchar Polski K-PZPN kobiet! Środa 28 września 2022 roku to dzień, który przejdzie do historii Sportis KKP Bydgoszcz. Piłkarki drugiej drużyny Sportis KKP, a
Środa 28 września 2022 roku to dzień, który przejdzie do historii Sportis KKP Bydgoszcz. Piłkarki drugiej drużyny Sportis KKP, a więc WSG/Sportis KKP II Bydgoszcz pokonały na stadionie w Łochowie

TELEFON:  +48 52 506 56 90

EMAIL:     BIURO@SPORTISFC.COM

ADRES:    DŁUGA 16

 85-034 BYDGOSZCZ,  POLSKA

Projekt i wykonanie: 

strony internetowe Bydgoszcz

Jakub Andres i Adam Wiśniewski to dwójka nowych zawodników Sportis SFC Łochowo, która dołączyła do zespołu w przerwie zimowej. Zapytaliśmy obu piłkarzy o wrażenia po pierwszych dwóch meczach łochowskiego zespołu w rundzie wiosennej, a także o przewidywania, dotyczące kolejnych spotkań ligowych.

 

NOWI PIŁKARZE W OGNIU PYTAŃ: JAKUB ANDRES I ADAM WIŚNIEWSKI

17 marca 2022

Szymon Kołodziejski, Sportis Social Football Club: Za Sportis pierwsze dwa spotkania i oba niestety zakończone porażkami. Trzeba jasno przyznać, że po tych całkiem udanych sparingach z pewnością nie takiego startu rundy można było się spodziewać z Waszej strony.

 

Jakub Andres, piłkarz Sportis SFC Łochowo: Oczywiście, że nie jesteśmy zadowoleni z końcowych rezultatów meczów z Chemikiem i Startem. Sparingi pokazały, że chcemy narzucać przeciwnikowi swój styl gry. Niestety oba wspomniane wcześniej spotkania nie potwierdziły tej tezy. Mieliśmy co prawda dobre fragmenty, ale mecze trwają 90 minut. Po piłkarsku można powiedzieć, że z Chemikiem nie wyszliśmy z szatni na pierwszą połowę, a ze Startem na drugą. Mimo to byliśmy w stanie stworzyć sporo groźnych sytuacji. Nie wiadomo, jaki byłby końcowy rezultat obu spotkań, gdybyśmy to my rozpoczęli te pojedynki od strzelenia bramki. Podsumowując, przegraliśmy oba spotkania, ale nie byliśmy dla rywali, tylko i wyłącznie tłem.

 

Adam Wiśniewski, piłkarz Sportis SFC Łochowo: Racja, nikt nie spodziewał się, że będziemy bez punktów i odpadniemy z Okręgowego Pucharu Polski. Mecz z Chemikiem był pierwszym spotkaniem po serii sparingów, można więc powiedzieć, że był to pojedynek o dwóch różnych odmiennych połowach. O pierwszej należy zdecydowanie zapomnieć, a w drugiej na murawie pojawił się zupełnie inny zespół i myślę, że z odrobiną szczęścia doprowadzilibyśmy do dogrywki. Nie zapominajmy o tym, że Chemik to bardzo solidny zespół, który tak naprawdę w naszej lidze może wygrać z każdym przeciwnikiem. Z kolei, jeśli chodzi o ligowy pojedynek ze Startem, to wydaje mi się, że nie ma co rozpamiętywać tego meczu, ponieważ było to najsłabsze spotkanie Sportis, odkąd gram w Łochowie.

 

Czy zespół bardziej dotknęła ta minimalna porażka pucharowa i fakt, że straciliście szanse na ciekawy pojedynek z rewelacją Fortuna Pucharu Polski, czyli Olimpią Grudziądz, czy raczej większym ciosem była dla Was sobotnia klęska w Świeciu?

 

Jakub Andres: Myślę, że każda porażka boli, ale gdybym miał porównać te dwa spotkania, to uważam, że mecz pierwszej kolejki rundy rewanżowej IV Ligi był dla nas większym ciosem. Sądzę, iż nikt przed spotkaniem z Chemikiem nie wybiegał w przyszłość i nie kalkulował, z kim ewentualnie możemy zagrać w kolejnej rundzie. Oczywiście gra z Olimpią byłaby ciekawą przygodą, ale ten rozdział został dla nas zamknięty. Osobiście uważam, że rozgrywki pucharowe są ciekawym dodatkiem, ale liga to coś, na czym chcemy się skupiać. Oczywiście nie chce zostać tu źle zrozumiany, bo każdy mecz jest dla nas ważny i naturalnie w każdym spotkaniu chcemy wygrywać.

 

Adam Wiśniewski: Puchar to zawsze drugorzędna sprawa i uważam, że trzeba skupić się na lidze oraz na punktach, które są do zgarnięcia w IV Lidze. Klęska w Świeciu to troszkę za dużo powiedziane, bo ten mecz mógł się ułożyć całkiem inaczej. Oczywiście wynik idzie w świat i gratuluję zwycięstwa zawodnikom z Pruszcza.

 

Przewaga nad strefą spadkową jest cały czas duża, ale to dopiero początek rundy i wszystko może się jeszcze zmienić. Zgodzicie się z tezą, że na ten moment, kiedy tych meczów do końca sezonu pozostało kilkanaście, to w Waszej sytuacji należy regularnie punktować i zachowywać szczególną czujność.

 

Jakub Andres: Każda kolejna potyczka ligowa powinna być rozgrywana przez nas w taki sposób, aby kończyła się ona zdobyciem punktów. W każdym meczu chcemy wygrać i każda drużyna przeciwna wymusza na nas zachowanie czujności. Cele przed ligą zostały jasno określone, a my chcemy je osiągnąć. Widzimy, że wiele drużyn poczyniło wzmocnienia i każdy mecz może być interesującym spotkaniem.

 

Adam Wiśniewski: Nie ma co spoglądać w kierunku końca sezonu IV Ligi, tylko należy skupiać się na każdym kolejnym spotkaniu. Wiadomo, że każdy chce punktować i wiem, że tych „oczek” powinniśmy zebrać jeszcze dość dużo.

 

To były dwa mecze, które nie ułożyły się do końca, tak jak pewnie tego oczekiwałeś. Zgaduje, że nie jesteś do końca zadowolony z pierwszych występów w barwach Sportis?

 

Jakub Andres: Tak jak wspomniałem, moje dwa pierwsze mecze o stawkę zostały przegrane. Jeśli chodzi o mecz z Chemikiem, to na boisku grało mi się dobrze. Zdaję sobie sprawę z błędów, jakie w tym meczu popełniłem, ale w ogólnym rozrachunku uważam, że wypadłem dobrze. Mecz ligowy ze Startem Pruszcz to coś, o czym chciałbym zapomnieć, ale jednocześnie muszę wyciągnąć z tego pojedynku odpowiednie wnioski. Po drugiej połowie przez cały weekend miałem piłkarskiego „kaca”, bo to na moich barkach spoczywa odpowiedzialność za tę porażkę. Wiadomo, wygrywamy i przegrywamy wszyscy, ale w chwili, kiedy mogliśmy strzelić bramkę kontaktową, nie mam prawa popełnić takiego błędu, jaki mi się przytrafił. Zdaję sobie sprawę z tego, że w tym momencie „podciąłem skrzydła” chłopakom. Trzeba sobie wszystko ułożyć w głowie i pracować dalej. Przy najbliższej możliwej okazji postaram się „zmyć” z siebie to piętno z ostatniego meczu.

 

Czy będąc piłkarzem, który występował ostatnio w Starcie, spodziewałeś się, że Twoi byli koledzy aż tak „zaszaleją” w sobotnim spotkaniu?

 

Jakub Andres: Wynik tego spotkania może wskazywać na to, że chłopacy rzeczywiście „zaszaleli”, jednak uważam, że przebieg spotkania nie wskazywał na tak wysokie zwycięstwo mojego byłego zespołu. Pruszczanie zagrali bardzo skutecznie w ataku. Niestety przy tym wyniku miałem swój negatywny udział. Znam jakość piłkarzy Startu i wiem, że są oni zdolni do osiągania fajnych wyników, ale odpowiadając na pytanie - nie spodziewałem się, aż takiego zwycięstwa z ich strony.

 

Czy bramkarz, który wchodzi do nowego zespołu, jest w stanie już po jednym, dwóch meczach w pełni zrozumieć się z nową linią obrony, nowymi partnerami, czy na to potrzeba zawsze więcej czasu?

 

Jakub Andres: Jest to kwestia indywidualna. Jeśli mam odpowiadać za siebie, to myślę, że zajęło mi to mało czasu, aby zrozumieć się z linią defensywy Sportis. Oczywiście przed rozegraniem meczów trenowaliśmy wspólnie i właśnie dzięki treningom mogłem porozumieć się z defensywą. Nasz zespół stara się grać od tyłu w sposób, który mi odpowiada. Polega on na krótkim wyprowadzaniu piłki od własnej bramki. Dodatkowo za mój atut uważam szybkie przyswajanie wiedzy. Staram się słuchać trenera oraz kolegów z drużyny. Wydaje mi się, że z czasem współpraca między mną a linią obrony będzie coraz lepsza.

 

Ostatnio grałeś w B-Klasowych rezerwach Sportis. Skąd pomysł na to, żeby w rundzie wiosennej dołączyć do składu pierwszej drużyny?

 

Adam Wiśniewski: Skąd pomysł to już chyba nie do mnie pytanie. Dostałem po prostu telefon od przyjaciela z propozycją dołączenia do pierwszego zespołu i oczywiście zgodziłem się pomóc kolegom, grającym w IV Lidze.

 

Grasz już bardzo długo w klubach z naszego regionu i znakomicie znasz realia kujawsko-pomorskiej IV Ligi. Patrząc na tabelę i sytuację klubów z góry zestawienia, przewidujesz zaciętą walkę o awans, aż do ostatniej kolejki?

 

Adam Wiśniewski: Myślę, że tak to właśnie będzie wyglądało. Zawsze mówiłem, że to bardzo dziwna liga. Jesteś w dole tabeli, jedziesz do lidera i możesz zdobyć punkty. W tych rozgrywkach praktycznie każdy z każdy może powalczyć o zwycięstwo. A kto awansował, to powiem Ci w czerwcu… (śmiech)

 

Zagracie teraz z Liderem Włocławek, czyli z podobnej klasy przeciwnikiem jak Start Eco-Pol Pruszcz. Wydaje się, że mecz z tym rywalem również może być trudną przeprawą.

 

Jakub Andres: Przede wszystkim przed meczem z Liderem musimy wyrzucić z głowy negatywne myśli, które mogły pozostać po spotkaniu w Świeciu. Nikt się przed nami nie położy i nie powie „strzelajcie nam bramki”. Niezależnie czy będzie to mecz z Liderem, czy z kimkolwiek innym, powinniśmy wychodzić z przekonaniem, że musimy wykonać robotę na sto procent.

 

Adam Wiśniewski: Ten… kolejny… każdy będzie trudny. Wielu chłopaków jest zagrożonych pauzą za kartki i każdy piłkarz, który wypadnie ze składu, będzie osłabieniem drużyny. Na pewno będzie to inny mecz, w którym na pewno zdobędziemy punkty. Wierzę, że nie przegramy tego spotkania.

 

Myślicie, że ten Sportis, który przystąpił do rundy wiosennej, mający taką, a nie inną kadrę, stać na serię zwycięstw, wygranie w tej rundzie czterech, pięciu meczów z rzędu?

 

Jakub Andres: Pod względem indywidualności, czy sposobu grania, Sportis to najlepszy klub, w którym przyszło mi występować. Każdy zawodnik ma duży potencjał i jest wartością dodaną do zespołu. Wygrywanie tylu spotkań z rzędu oczywiście jest możliwe. Wszystko w naszych nogach, ale przede wszystkim głowach. Do tego potrzebna będzie konsekwencja, skuteczność oraz dyscyplina, jednak wierzę, że stać nas na taką serię.

 

Adam Wiśniewski: Czy stać nas na to... ciężko powiedzieć. Kadra jest wąska, tak więc, jak wcześniej wspomniałem, nie spoglądam na kilka spotkań w przyszłość, tylko skupiam się na każdym kolejnym pojedynku.

 

Ostatnie dwa mecze rozegraliście na boisku ze sztuczną murawą. Czy należycie do szerokiego grona piłkarzy, którzy nie lubią grać na takich boiskach, a jeśli tak, to jakie są największe wady tego typu nawierzchni?

 

Jakub Andres: Nie do końca jest tak, że nie lubię tej murawy, ale mając wybór: sztuczna murawa, a dobrze przygotowane boisko naturalne, to zawsze wybiorę tradycyjną płytę. Wiadomo, jak zbudowane są sztuczne boiska. Łatwo nabawić się tam urazu. Trenowanie na tego typu płycie nie jest komfortowe, szczególnie dla golkiperów. Obite łokcie, obite biodra, „spalone” kolana, to niektóre z urazów, które mogą „dopaść” bramkarza na takim boisku. Nie wspominając już o tym, jak sztuczne, twarde boiska wpływają na zużywanie się sprzętu. Jednak są również plusy takiej nawierzchni. Żyjemy w klimacie, gdzie przez połowę roku naturalne boiska z przyczyn wiadomych są wyłączone z użytkowania. Sztuczne płyty dają nam możliwość regularnego trenowania i rozgrywania sparingów w zimowym okresie przygotowawczym.

 

Adam Wiśniewski: Wada to z pewnością mój wiek… (śmiech) Plusem sztucznej nawierzchni jest to, że zawsze jest na niej równo, ale ja raczej jestem zwolennikiem naturalnej zielonej i fajnie przystrzyżonej trawki, takiej, jaką mamy na przykład na stadionie w Łochowie.

 

RAZEM TWORZYMY PRAWDZIWĄ #SPORTisFAMILY!

 

 

29 września 2022
Po nieudanym wyjeździe do Mroczy zakończonym porażką 1-2 z miejscowym
28 września 2022
Na pierwszy weekend października zaplanowano kolejne mecze z udziałem zespołów
27 września 2022
Piłkarze Sportis SFC Łochowo żegnają się z Okręgowym Pucharem Polski
29 września 2022
WSG/Sportis KKP II Bydgoszcz zdobył Okręgowy Puchar Polski K-PZPN kobiet! Środa 28 września 2022 roku to dzień, który przejdzie do historii Sportis KKP Bydgoszcz. Piłkarki drugiej drużyny Sportis KKP, a
29 września 2022
Środa 28 września 2022 roku to dzień, który przejdzie do historii Sportis KKP Bydgoszcz. Piłkarki drugiej drużyny Sportis KKP, a więc WSG/Sportis KKP II Bydgoszcz pokonały na stadionie w Łochowie
29 września 2022
Po nieudanym wyjeździe do Mroczy zakończonym porażką 1-2 z miejscowym Tarpanem w meczu Okręgowego Pucharu Polski K-PZPN w podokręgu bydgoskim piłkarze Sportis SFC Łochowo wracają do rywalizacji ligowej. W sobotę